Dzień 0. Lizbona -> Fatima

Tego dnia chcieliśmy wstać jeszcze wcześniej, tak żeby zdążyć iść zobaczyć wschód słońca nad Lizboną ze wzgorza i przespacerować się przed wyjazdem. Ale niestety nie mieliśmy już tyle szczęścia. Padał deszcz, a niebo było całe pokryte chmurami. Już gotowi do wyjścia i prawie w butach wróciliśmy do ciepłych śpiworów. Nie było jednak czasu na spanie do południa. Musieliśmy przecież spakować jakoś sensownie plecaki. Zebraliśmy się z wszystkim i wychodziliśmy z mieszkania jeszcze w kurtkach przeciwdeszczowych ale już nad nami rozchmurzało się niebo, wychodziło słońce. Na dworzec autobusowy skąd mieliśmy jechać do Fatimy szliśmy pieszo. Po drodze chcieliśmy zobaczyć jeszcze inną część Lizbony niż tę zabytkową. Mieliśmy w planie odwiedzić Decathlona, żeby kupić butlę gazową i Lidla po ostatnie zakupy. W Decathlonie nasze plany legły w gruzach. Nie bylo butli! Najbliższe noclegi mieliśmy spędzić u Strażaków (Bombeiros) więc nie byłoby na czym ugotować nawet wody na herbatę. No ale co zrobić. Nie daliśmy sobie popsuć humorów z powodu butli. Wiedzieliśmy, że zawsze jakoś to się układa i że na pewno będzie dobrze. Poszliśmy do sklepu, a potem prosto na dworzec. Na dworzec przyszliśmy idealnie na czas. Akurat miał odjeżdżać nasz autobus do Fatimy. Kupiliśmy szybko bilety i pożegnaliśmy się z Lizboną. Przez okno podziwialiśmy piękne widoki, z tęczą w tle. Wszystko wskazywało na to, że rozpoczyna się prawdziwa przygoda. Teraz czuliśmy, że nasza wyprawa w końcu się zacznie tak naprawdę. Na miejsce dotarliśmy po popołudniu.

Pierwsze wrażenie Fatima sprawiała jako miejsce bardzo obelgane turystycznie. Wszędzie pełno było hoteli i sklepików z pamiątkami. Gdy dotarliśmy do centrum Fatimy, słońce było już nisko i pięknie oświetlało Bazylikę. Wszystko było ogromne i robiło niesamowite wrażenie. Udaliśmy się do punktu informacji turystycznej, gdzie dostaliśmy pieczątki do naszych paszportów i dowiedzieliśmy się jak trafić do Albergue – miejsca noclegu pielgrzymów Camino de Santiago. Na miejscu wszystko było tak jak czytaliśmy. Budynek oznaczony żółtą muszelką. W środku pan mówiący trochę po angielsku wziął od nas dowody osobiste, po czym pokazał nam gdzie jest kuchnia i nasze miejsce do spania. Osobno część dla kobiet i osobno dla mężczyzn. Nie wolno było nawet pójść zobaczyć jak wygląda miejsce spania płci przeciwnej. Część żeńska miała wejście od zewnątrz na parterze prosto do pokoiku połączonego z drugim. W środku były łóżka pościelone kocami, na wierzchu naszykowane ręczniki. W głębi łazienka i toaleta. Część dla panów znajdowała się w budynku obok na piętrze.

W pokojach było bardzo czysto i miejsce ogólnie robiło dobre wrażenie tylko pusto! Byliśmy jedynymi pielgrzymami. W kuchni były drewniane komody z obrazkami. Gotować musieliśmy w mikrofalówce. Ale opanowaliśmy do perfekcji nawet przyrządzanie herbaty. Zostawiliśmy rzeczy i poszliśmy do Bazyliki na wieczorną mszę. W środku naszą uwagę zwrócił piękny obraz Maryi na ołtarzu.Po bokach ołtarza znajdywały się grobowce dzieci, którym objawiła się Maryja: Łucji, Franciszka i Hiacynty a wokół kościoła 15 tajemnic różańca.

Po ciemku całość wyglądała pięknie! Byliśmy bardzo podekscytowani że to już, że właśnie zaczynamy naszą wyprawę! Trochę trudno było uwierzyć, że cały czas oczekiwania i przygotowań właśnie teraz się zaczyna. To był ten moment kiedy cieszyliśmy się bardzo z tego co ‚tu i teraz’. Po powrocie do Albergue poszliśmy spać, bo następnego dnia mieliśmy mieć już od samego początku spory odcinek do przejścia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s